Świat bez grobów byłby światem, w którym zmarli mogliby zostać zapomniani, a ich pamięć mogłaby zniknąć. Dlatego groby są niezastąpionym elementem naszej kultury i naszej pamięci. A z grobów wyrastała i wyrasta nasza tradycja i tożsamość. Rodzinna, miejska i wioskowa, wojenna a toć i szersza. Rodzinne mogiły dziadów i pradziadów – gdzieś daleko, niedostępne, a pewnie już dawno przysypane liśćmi i co gorsza śmieciami ostatnich prawie stu lat, często zrównane z ziemią. Takimi grobami są dziś mogiły na cmentarzu garnizonowym Pułku 4-go Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. Francuski marszałek Foch powiedział kiedyś: „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie”. Odwiedzając oddziałem Wilno punktem obowiązkowym był dla nas cmentarz na Rossie. Warta honorowa przy grobie matki Józefa Piłsudskiego i jego sercu, złożenie wiązanki kwiatów i zapalenie znicza. Błękitny pułk brał przecież czynny udział w uroczystościach pogrzebowych, strzegł przez lata tego miejsca. Tak było przez lata naszych wypraw do Wilna, póki nie spotkaliśmy pana Andrzeja Rosińskiego, jednego z Polaków od pokoleń zamieszkujących to miasto. To on pokazał nam cmentarz garnizonowy Pułku 4. Ułanów na Antokolu. Strażnik pamięci tego niezwykłego, a zapomnianego przez wszystkich miejsca. Obok uporządkowane groby żołnierzy pruskich z I wojny, litewskich, rosyjskich i radzieckich a nawet groby muzułmańskie. Jest też kwatera żołnierzy polskich z wojny polsko - bolszewickiej, stoją w szeregach krzyże mogił obrońców Ojczyzny przed czerwoną zawieruchą. Ciche milczeniem kamienia, porośnięte mchem zielonym jak ich kiedyś noszone mundury. Uczą przechodniów czym jest przysięga dana sobie i narodowi. Mówi się, że żołnierz idzie na wojnę by bronić ojczyzny, walczy w obronie swoich najbliższych, a zasłania swym ciałem najbliższego kolegę z okopu. Stoją w szeregach żołnierskie krzyże ... Lecz obok tych wszystkich kwater żołnierskich, jest ta jedna jedyna tak bliska wszystkim Czwartakom. Kwatera Błękitnego Pułku. Dzięki grupie Polaków z Wilna pod cichym, serdecznym i wytrwałym dowództwem Andrzeja Rosińskiego, a niestety przy niewielkiej dotychczas pomocy z naszej strony, wyłaniają się spod zwałów śmieci, kup gałęzi i liści pierwsze kikuty zapomnianych krzyży, płyty nagrobne i resztki cokołów. Pamiętając słowa dowódcy 9 Pułku Rozpoznawczego wypowiedziane w dniu, kiedy ta jednostka przejmowała od nas barwy pułkowe w postaci lanc ułańskich z proporcami poszczególnych szwadronów: "...Nie gadaj tylko działaj. Nie mów. Po prostu pokaż. Nie obiecuj tylko udowodnij...", nadszedł czas spełnienia życzenia ułanów. Wypełnić testament. Pomagają nam prócz grupy Andrzeja Rosińskiego wolontariusze z Gimnazjum w Grzegorzewie, harcerze tej niezwykłej szkoły i nasi Przyjaciele. O wszystkim co się nam przydarzy, o każdym z działań, spotkań, z naszych prac i przygód będziemy opowiadać wszystkim, którzy otworzą "drzwi" do naszych stron. Zapraszamy. Zadanie Błękitny Garnizon na Antokolu dofinansowano ze środków Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”.